Dziewczyny z Powstania- Anna Herbich


Właściciel: Kinga Żak
Status: do wypożyczenia

1 sierpnia 1944 roku w Warszawie było pół miliona kobiet. Wiele z nich poszło do Powstania jako sanitariuszki, łączniczki, część chwyciła za broń. Wszystkie walczyły o przetrwanie. Panienka z dobrego domu w myślach powtarzała: „Boże, spraw, abym wytrzymała tortury”. Matka, która urodziła tuż przed godziną „W”, kołysała dziecko w rytm wybuchających bomb. I ośmioletnia Helenka, prowadzona na pewną śmierć. „Mamo, ja nie chcę umierać” – szeptała. Przez 63 dni heroicznej bitwy walczyły, bały się, śmiały, kochały, opłakiwały bliskich. Mężczyźni stwierdzili: „Ojczyzna jest pierwsza. Musicie sobie jakoś radzić”. Kobiety zostały same, w obliczu dramatycznych dylematów. Włożyć coś do garnka czy kupić bandaże dla rannych? Jak zginę: z głodu czy z rąk Niemców? Ale pytanie, czy warto walczyć, w ogóle nie przychodziło im do głowy. Bo odpowiedź była tylko jedna. Usłyszmy głos dziewczyn z Powstania.

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014
źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

Chcesz wypożyczyć tę książkę? Napisz do mnie na fb lub na maila: kiniaa.zak@gmail.com
Przeczytałeś tę książkę? Podziel się swoją opinią z innymi w komentarzu.

1 komentarz:

  1. Mimo bardzo popularnego tematu, jakim jest powstanie i wielu książek na jego temat, chyba w żadnej do tej pory nie spotkałam się z tak dużym naciskiem na kobiety, występowały co prawda jako sanitariuszki, łączniczki, czy czynnie walczący żołnierze, ale nigdy się nad nimi ani autor, ani czytelnik bardziej nie rozwodził. Do tej pory właściwie się nie zastanawiałam, jak to powstanie wyglądało, patrząc z punktu widzenia kobiet, które w sierpniu 1944 roku także miały mężów, dzieci, domy, pracę, oczekiwały na dziecko, zakochiwały się... aż tu nagle na ulicy słychać huk wybuchających granatów, wypadających szyb z okien... "Gdy byłam mała, babcia powtarzała mi, że kobieta ze Wschodnich Ziem musi urodzić dużo dzieci. Bo jedno zginie podczas powstania, drugie zostanie rozstrzelane, a trzecie wywiezione na Sybir. Dopiero kolejne być może będzie miało więcej szczęścia i przetrwa. Jako dorosła kobieta przekonałam się, że babcia miała rację."

    Ogrom tych wszystkich działań i decyzji podjętych przez te kobiety nie mogę inaczej nazwać, niż bohaterstwem. One z dnia na dzień wyszły w letnich sukienkach, by walczyć z bronią w ręku, by opatrywać i transportować rannych, by roznosić rozkazy, ale oprócz tego zrobiły znacznie więcej. To One: często na zawsze- rozdzielały się ze swoimi najbliższymi, ratowały swoje ledwo narodzone dzieci, ukrywały Żydów... To One z tak niewyobrażalnie wielkim bagażem trudnych doświadczeń żyją i opowiadają o swojej determinacji, o cudach, których często do dziś nie rozumieją, a dzięki którym przeżyły.

    Książkę czyta się niezwykle dobrze pod względem świetnej pracy redakcyjnej, jednak nie są to często łatwe opisy. Nie jest to lektura na dwa, trzy dni, gdyż każda z historii, prócz głębokiej treści, niesie także nieprosty ładunek emocjonalny, z którym trzeba się zmierzyć.

    Książka jest bardzo profesjonalnie wydana, każdą historię ubogacają zdjęcia pochodzące nie tylko z różnych Archiwów, ale przede wszystkim ze zbiorów własnych każdej z bohaterek. Bardzo podziwiam autorkę Annę Herbich, gdyż przeprowadzenie tylu wywiadów, następnie ich zredagowanie i dopięcie wszystkiego na ostatni guzik na pewno wymagało ogromu pracy, co zresztą widać, bo książkę czyta się świetnie. Mimo, że są to historie opowiadane przez jedenaście różnych osób, to wszystkie stanowią pewną spójną całość.

    Bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń