Salvifici Doloris- Jan Paweł II


Właściciel: Kinga Żak
Status: do wypożyczenia

Salvifici Doloris − list apostolski Jana Pawła II o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia. W wymiarze antropologicznym cierpienia Jan Paweł II Salvifici Doloris mówi o wezwaniu moralnym (powołaniu): cierpienie należące do transcendencji człowieka jest tym jego doświadczeniem, w którym zostaje on "w tajemniczy sposób wezwany", ażeby przerastał samego siebie. Jest to wezwanie do dojrzewania duchowego, do stawania się kimś "więcej", aniżeli się jest w boleściach. Nasila się ono ewidentnie na poziomie etosu paschalnego: w miarę jak człowiek "bierze swój krzyż" (w odpowiedzi na Chrystusowe wezwanie), łącząc się duchowo z krzyżem Chrystusa, odsłania się przed nim zbawczy sens cierpienia. I nie jest ważne dla Jana Pawła II, że ktoś cierpi, ale "jak" cierpi, czyli ujawnia moralną wielkość człowieka: uczestniczy w cierpieniach Chrystusa (por. Kol 1, 24)

źródło opisu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Salvifici_Doloris
źródło okładki: http://www.janpawel2.wroclaw.pl/listy.html

Chcesz wypożyczyć tę książkę? Napisz do mnie na fb lub na maila: kiniaa.zak@gmail.com
Przeczytałeś tę książkę? Podziel się swoją opinią z innymi w komentarzu.

1 komentarz:

  1. Po raz pierwszy z kilkudziesięciu małych stroniczek zrobiłam 3 wielkie stronice notatek. To chyba jasno świadczy o tym, iż temat podejmowany w tym liście przez papieża jest niezwykle trudny i ważny. W końcu cierpienie dotyka każdego człowieka, jestem pewna, że każdy też z lepszym, bądź gorszym rezultatem się nad nim zastanawia, często pytając "dlaczego, coś tak tragicznego, strasznego się wydarzyło?"... Lektura zajęła mi kilka godzin, z początku cieszyłam się, że wszystko rozumiem, im dalej jednak, tym bardziej zaczęło się gmatwać. Jestem pozytywnie zaskoczona językiem i prostym stylem Jana Pawła II, bo o to właśnie najbardziej się bałam, a więc nie są to rozważania z typowych wyżyn filozoficznych, których sens czasem trudno ująć. W moich rozważaniach na temat cierpienia, ten list na pewno wiele wniósł i stał się jakby fundamentem dalszych dociekań, bo czuję, że wciąż kilka aspektów jest dla mnie nie do pojęcia. A jednak kilka wątków mi się rozjaśniło i znowu jestem troszkę bliżej, na tyle na ile to po ludzku możliwe, zrozumienia fenomenu cierpienia.

    OdpowiedzUsuń