Cierpienie

Dziecko, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenia! Zachowaj spokój serca i bądź cierpliwy, a nie trać równowagi w czasie utrapienia! PRZYLGNIJ do niego i nie odstępuj, abyś był wywyższony w twoim dniu ostatnim. Przyjmij wszystko, co przyjdzie na ciebie, a w zmiennych losach poniżenia bądź wytrzymały! Bo w ogniu próbuje się złoto, a ludzi miłych Bogu w piecu poniżenia.
Mądrość Syracha 2, 1-5

Człowiek zbawia się nie na zasadzie ilości przeżytego bólu, ale na zasadzie miłości, która uszczęśliwia i pozwala znieść ból.

Wiara siostry Faustyny nie jest wiarą źle uszczęśliwionych, tych, którzy swym nieszczęściem kokietują Boga. Jest religią szczęśliwych, którzy dzięki współodczuwaniu z Chrystusem potrafią odkryć sens cierpienia i dojrzewać w cierpieniu.

Drogi i bezdroża miłosierdzia Ks. Józef Tischner

Jezus o ks. Sopoćce: Dniem i nocą wzrok mój spoczywa na nim, a że dopuszczam te przeciwności, to dlatego, aby pomnożyć jego zasługi. Nie za pomyślny wynik nagradzam, ale za cierpliwość i trud dla mnie podjęty.

Te wszystkie doświadczenia są ciężkie i trudne. Bóg ma w tym swoje zamiary dla nas niezbadane. Często Bóg w ten sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich.

Dziwnie Bóg dopuszcza nieraz, ale to się dzieje zawsze w tym celu, by się okazała w duszy cnota, albo- aby się wyrobiła. Na to są przykrości.

Kiedy cierpimy wiele to mamy sposobność wielką okazać Bogu, że Go kochamy, a kiedy cierpimy mało, to mamy mało sposobności, by okazać Bogu swą miłość, a kiedy nie cierpimy nic- to miłość nasza nie jest wielka, ani czysta.

Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze- a tą ceną jest cierpienie złączone z cierpieniem moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy. Każde nawrócenie grzesznej duszy wymaga ofiary.

Bóg w niezbadanych wyrokach swoich nieraz dopuszcza, że ci co największe wysiłki podjęli w jakimś dziele, najczęściej owocem dzieła tego nie cieszą się tu na ziemi, całą ich radość zachowuje Bóg na wieczność, ale mimo wszystko czasami Bóg daje im poznać, jak bardzo miłe Mu są wysiłki takich dusz, a te chwile wzmacniają dusze do nowych walk i doświadczeń. Są to dusze najwięcej podobne do Zbawiciela, który w dziele swoim, które tu na ziemi założył, kosztował samą gorycz.

Dzienniczek s. Faustyna

Wiara w Boga Ojca wszechmogącego może być wystawiona na próbę przez doświadczenia zła i cierpienia. Niekiedy Bóg może wydawać się nieobecny i niezdolny do przeciwstawienia się złu. (272)

Bóg w żaden sposób ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie jest przyczyną zła moralnego. Dopuszcza je jednak szanując wolność swojego stworzenia, i w sposób tajemniczy potrafi wyprowadzić z niego dobro... Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg na nadmiarze swej łaski, wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie. (311)

Wszystko pochodzi z miłości, wszystko jest skierowane ku zbawieniu człowieka, Bóg czyni wszystko tylko w tym celu. (313)

Katechizm Kościoła Katolickiego

Chrześcijaństwo głosi zasadnicze dobro istnienia oraz dobro tego, co istnieje, wyznaje dobroć Stwórcy i głosi dobro stworzeń. Człowiek cierpi z powodu zła, które jest jakimś brakiem, ograniczeniem lub wypaczeniem dobra. 

Pytania o sens cierpienia, człowiek nie stawia światu, jakkolwiek cierpienie wielokrotnie przychodzi do niego od strony świata, ale stawia je Bogu jako stwórcy i Panu świata. 


Odpowiedź na pytanie o cierpienie, o sens cierpienia, daje Chrystus nie samym swoim nauczaniem: Dobrą Nowiną, ale przede wszystkim własnym cierpieniem.

ŁĄCZENIE SIĘ Z CHRYSTUSEM W CIERPIENIU: 

Cierpienie Chrystusa stworzyło dobro odkupieńcze świata. To dobro samo w sobie jest niewyczerpalne i nieskończone. Żaden człowiek niczego nie może dodać do dobra Odkupienia. Odkupienie dokonane przez Chrystusa jest pełne! Równocześnie jednak, w tajemnicy Kościoła jako swojego Ciała, Chrystus niejako otworzył własne odkupieńcze cierpienie na każde cierpienie człowieka. O ile człowiek staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa- na swój sposób dopełnia to cierpienie, przez które Chrystus dokonał Odkupienia świata. „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” Kol 1, 24 To znacz tylko, że Odkupienie, dokonane mocą zadość czyniącej miłości, jest stale otwarte na każdą miłość, która wyraża się w ludzkim cierpieniu. W tym wymiarze- w wymiarze miłości- Odkupieniem które do końca się dokonało, stale się niejako od nowa dokonuje. Chrystus dokonał Odkupienia bez reszty i do końca, równocześnie zaś go nie zamknął: w tym odkupieńczym cierpieniu, poprzez które dokonało się Odkupienie świata, Chrystus otwarł się od początku i stale się otwiera na każde ludzkie cierpienie. To zdaje się należeć do samej istoty odkupieńczego cierpienia Chrystusa, że pragnie ono stale być dopełniane.       Każdy człowiek jest wezwany do tego, by swe cierpienia łączyć z Jezusem, czyli do swoich cierpień dodawać miłość, przez którą rodzić się może dobro. 

Odkupiciel cierpiał za człowieka i dla człowieka. Każdy człowiek ma udział w Odkupieniu. Każdy też jest wezwany do uczestnictwa w owym cierpieniu, przez które Odkupienie się dokonało. W swoim ludzkim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa. Człowiek odkrywając przez wiarę odkupieńcze cierpienie Chrystusa, odkrywa zarazem w nim swoje własne cierpienia. Uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa jest równocześnie cierpieniem dla królestwa Bożego. W oczach sprawiedliwego Boga, w obliczu Jego sądu, uczestnicy cierpień Chrystusa stają się godni tego królestwa. Przez cierpienie dojrzewają do niego (do Królestwa) ludzie ogarnięci tajemnicą Chrystusowego Odkupienia. Uczestnicy cierpień Chrystusa są poprzez własne swoje cierpienia wezwani również do uczestnictwa w chwale. 

DOBRO WYPROWADZONE Z CIERPIENIA:

Cierpienie jest doznawaniem zła, przed którym człowiek się wzdraga. Mówi <niech odejdzie, niech ominie>- właśnie tak, jak w Ogrójcu mówi Chrystus. Zbawienie oznacza wyzwolenie od zła. Owego wyzwolenia ma dokonać Syn Jednorodzony przez swoje własne cierpienie. W tym zaś wyraża się miłość nieskończona do człowieka, do świata, miłość zbawcza. Jednorodzony Syn wyzwala człowieka od grzechu i od śmierci. Pokonanie grzechu i śmierci oznacza dla zbawionych całkowite usunięcie cierpienia w perspektywie eschatologicznej (wiecznej). A chociaż to przezwyciężenie grzechu i śmierci, jakiego dokonał Chrystus swym Krzyżem i Zmartwychwstaniem, nie usuwa cierpień doczesnych z życia ludzkiego, nie uwalnia od cierpienia całego historycznego wymiaru ludzkiego bytowania- to jednak i na cały ten wymiar i na każde cierpienie rzuca nowe światło, które jest światłem zbawienia. Cierpienie ludzkie osiągnęło swój zenit w męce Chrystusa. Równocześnie zostało związane z miłością, która tworzy dobro, wyprowadzając je również ze zła, wyprowadzając poprzez cierpienie tak, jak najwyższe dobro Odkupienia świata zostało wyprowadzone z Krzyża Chrystusa. 

Cierpienie jest również wezwaniem do ujawnienia moralnej wielkości człowieka, jego duchowej dojrzałości. Dali tego dowód męczennicy i wyznawcy Chrystusa. 

W cierpieniu kryje się szczególna moc przybliżająca człowieka wewnętrznie do Chrystusa, jakaś szczególna łaska. Jest to łaska szczególnego nawrócenia, której owocem jest wewnętrzna dojrzałość i wielkość duchowa w cierpieniu. 

Cierpienie, które pod tylu różnymi postaciami obecne jest w naszym ludzkim świecie, jest w nim obecne także i po to, ażeby wyzwalać w człowieku miłość, ów właśnie bezinteresowny dar z własnego ja na rzecz innych ludzi, ludzi cierpiących. Cierpienie jest w świecie po to, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażby całą ludzką cywilizację przetwarzało w CYWILIZACJĘ MIŁOŚCI


Chrystus nauczył człowieka równocześnie świadczyć dobro cierpieniem- oraz świadczyć dobro cierpiącemu. W tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca. 


CIERPIENIE JAKO PRÓBA:

Cierpienie Hioba jest cierpieniem niewinnego; trzeba je przyjąć jako tajemnicę, której człowiek nie jest zdolny do końca przeniknąć swym rozumem. Ze wstępu do księgi wynika, że Bóg zgodził się na tę próbę człowieka w związku z prowokacją ze strony Szatana. (Wyciągnij proszę rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył.) Jeśli Bóg godzi się doświadczyć Hioba cierpieniem, to- aby wykazać jego sprawiedliwość. Cierpienie ma charakter PRÓBY. 

CIERPIENIE JAKO KONSEKWENCJA GRZECHU:

Bóg jest przede wszystkim Stwórcą, od Niego pochodzi wraz z istnieniem dobro istotne stworzenia. Dlatego też świadome i dobrowolne naruszenie tego dobra ze strony człowieka jest nie tylko przekroczeniem prawa, ale równocześnie obrazą Stwórcy, który jest Pierwszym Prawodawcą. Takie przekroczenie ma charakter grzechu. Złości moralnej grzechu odpowiada kara, która zabezpiecza porządek moralny. Bóg jest Sędzią sprawiedliwym. (Bo według sprawiedliwego wyroku sprowadziłeś to wszystko na nas z powodu naszych grzechów.) Jeśli prawdą jest, że cierpienie ma sens jako kara wówczas, kiedy jest związane z winą- to natomiast nie jest prawdą, że każde cierpienie jest następstwem winy i posiada charakter kary. Postać sprawiedliwego Hioba jest szczególnym na to dowodem. Cierpienie ma sens wyłącznie jako kara za grzech o tyle, o ile podkreśla się równocześnie wychowawcze znaczenie kary- cierpienia: tak więc w cierpieniach zsyłanych przez Boga na Lud Wybrany zawiera się jednocześnie wezwanie ze strony Bożego Miłosierdzia. Karci ono, by doprowadzić do nawrócenia. Kara ma sens przez to, że stwarza możliwość odbudowania dobra (nawrócenia) w cierpiącym podmiocie. 

Chociaż należy z wielką ostrożnością osądzać cierpienie człowieka, jako następstwo konkretnych grzechów (przykład sprawiedliwego Hioba), to jednak nie można go odrywać od grzechu pierworodnego, od grzesznego podłoża działań osobistych i procesów społecznych w dziejach człowieka. 

POTRZEBA CIERPIENIA:

Chrystus nie ukrywał wobec swoich słuchaczy potrzeby cierpienia. Bardzo wyraźnie mówił o ty, że kto chce iść za nim, musi wziąć krzyż na każdy dzień, a uczniom swoim stawiał wymagania natury moralnej, których spełnienie jest możliwe tylko pod warunkiem zaparcia samego siebie. Szereg razy mówił Chrystus również o tym, że uczniów Jego i wyznawców będą spotykać wielorakie prześladowania. „I wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania.” 2 Tm 3,12

Już sam punkt wyjścia bywa różny: różne usposobienie wnosi człowiek w swoje cierpienie. Można jednak przyjąć, że prawie każdy wchodzi w cierpienie z typowo ludzkim sprzeciwem oraz z pytaniem dlaczego. Pyta o sens cierpienia i szuka na to pytanie odpowiedzi na swoim ludzkim poziomie. Niejednokrotnie zapewne stawia to pytanie również Bogu. Nie może przy tym nie dostrzegać, że Ten wobec którego stawia swe pytanie, sam cierpi- a więc, że chce mu odpowiadać z Krzyża, a więc z pośrodka swego własnego cierpienia. Trzeba jednakże nieraz czasu, nawet długiego czasu, ażeby ta odpowiedź zaczęła być wewnętrznie słyszalna. Chrystus bowiem na ludzkie pytanie o sens cierpienia nie odpowiada wprost i nie odpowiada w oderwaniu. Człowiek słyszy Jego zbawczą odpowiedź w miarę jak sam staje się uczestnikiem cierpień Chrystusa. Taka odpowiedź jest nade wszystkim wyzwaniem, powołaniem. „Pójdź za mną!” Weź udział swoim cierpieniem w tym zbawianiu świata, które dokonuje się przez moje cierpienie! W miarę jak człowiek bierze swój krzyż, łącząc się duchowo z Krzyżem Chrystusa, odsłania się przed nim zbawczy sens cierpienia. Wówczas też człowiek odnajduje w swoim cierpieniu pokój wewnętrzny, a nawet duchową radość. Odkrycie zbawczego sensu cierpienia w zjednoczeniu z Chrystusem przeobraża przygnębiające poczucie nieużyteczności cierpienia. Wiara w uczestnictwo w cierpieniach Chrystusa, niesie w sobie tę wewnętrzną pewność, że człowiek cierpiący „dopełnia braki udręk Chrystusa”, że w duchowym wymiarze dzieła Odkupienia  służy podobnej jak Chrystus, zbawieniu swoich braci i sióstr. A więc spełnia służbę niczym niezastąpioną. To właśnie cierpienie bardziej, niż cokolwiek innego, toruje drogę łasce przeobrażającej dusze ludzkie. 

Cierpieć to jakby stawać się szczególnie podatnym, szczególnie otwartym na działanie zbawczych mocy Boga, ofiarowanych ludzkości w Chrystusie. W Nim Bóg potwierdził, że chce działać szczególnie poprzez cierpienie, które jest słabością i wyniszczeniem człowieka i chce w tej właśnie słabości i wyniszczeniu objawić swoją moc. Zawiera się w cierpieniu jakby szczególne wyzwanie do cnoty, którą człowiek musi wypracować ze swojej strony. Jest to cnota wytrwałości w znoszeniu tego, co dolega i boli. Czyniąc to człowiek wyzwala nadzieję, która podtrzymuje w nim przeświadczenie, że cierpienie go nie przemoże. 

List Apostolski Salvifici Doloris o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia Jan Paweł II 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz